Mleczek używałam wyłącznie do dłoni, ponieważ na ciało były zbyt słabe. Miałam wręcz wrażenie, że wysuszają (parafina w składzie). Jeśli ja byłam niezadowolona to co mówić o dzieciach. Na dłonie sprawdza się świetnie, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Zastąpiłam je Regenerującym kremem ochronnym do rąk z Pharmacerisa, ale w zapasach mam jeszcze trzy buteleczki.
Moja ulubiona saszetkowa maseczka, tania, łatwo dostępna i faktycznie coś robi z naszą twarzą. Kupuję w ilościach hurtowych. Wosków z YC nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Nie był to jakoś szczególny zapach, więc raczej nie wrócę do niego. Saszetka kremu z Yves Rocher użyłam do dłoni.
Świetnie nawilża rzęsy, do ust nigdy nie używałam. Tania, prosta w użyciu i dostępna w prawie każdym Rossmanie. Gdy tylko pojawi się u mnie na 100% kupię ponownie.
Cień z Inglota wiernie służył mi przez dwa lata jako cień do brwi. Mimo, iż miał drobinki na brwiach nie było tego widać. Wiele osób opisuje go jako szaro- fioletowy, lecz dla mnie był to po prostu szary. Na moich czarnych brwiach zlewał się i nie rzucał się w oczy. Aktualnie używam paletki do brwi z Essence. Tabletki łykam dwie dziennie i wciąż czekam na porost włosów. Kończę następne opakowanie.
Najlepszy balsam na świecie. Dość szybko się wchłania. Kosztuje 15zł. Nie sprawdzi się u osób z AZS, raczej u osób ze skłonnością do atopii jak w moim przypadku. W łazience leży następna butla. Na dniach zrobię jego osobną recenzję.
Lakier jak lakier.Używam tylko do grzywki. Szału nie mam, ale miałam gorsze. Zastąpiłam go innym z Nivei.
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej niedzieli!